piątek
21
Październik
2016
eCommerce

Przyszłość zaczęła się wczoraj i potrwa co najmniej do jutra. Cz.3

Po krótkiej przerwie znowu mam przyjemność udać się wspólnie z Wami w technologiczną podróż w czasie. Do tej pory wspomniałem m.in. o iBeacon, autonomicznych wózkach, systemie identyfikacji klienta czy niesamowitych możliwościach marketingowej machiny. Dzisiaj ponownie poruszę temat postępu technologicznego, jednak chciałbym także zatrzymać się na chwilę refleksji i spojrzeć na nas samych. Innymi słowy, chciałbym razem z Wami zastanowić się, czy ten wszechogarniający postęp lub robotyzacja otaczającego nas świata będą brały pod uwagę aspekt ludzki.

Przyszłość…

Po dodaniu rekomendowanych produktów do listy zakupów okazało się, że po jeden z artykułów muszę się cofnąć praktycznie na początek sklepu. Na ekranie telefonu oraz na wyświetlaczu wózka wyskoczyło zapytanie, czy chcę się udać po produkt teraz, czy na końcu zakupów. Z racji, iż wybrałem opcję “teraz”, otrzymałem kolejne powiadomienie z systemu, brzmiące “Czy zablokować wózek, czy ma on podążać za mną”. Z ciekawości wybrałem blokadę, skutkowało to zmianą koloru podświetlenia wózka z niebieskiego na czerwony. Pomyślałem “też mi blokada”, jednak przy próbie wyciągnięcia artykułu z wózka usłyszałem alarm połączony z miganiem świateł. Na komórce dostałem powiadomienie, informujące o możliwej kradzieży i różne opcje pomocnicze. Szybko wybrałem “anulowanie” i wpisałem hasło, co też oszczędziło mi wstydu i ciekawskich spojrzeń. Dodatkowo na wyświetlaczu wózka oraz telefonie pojawił się komunikat, abym sprawdził, czy w wózku znajduje się pięć sztuk “Serka Wiejskiego”. Po akceptacji system ponownie zapytał “zablokować wózek, czy ma on podążać za mną”.

Idąc do wybranego regału moją uwagę przykuły wielkie przesuwne drzwi, które były akurat otwarte. Długo nie myśląc skierowałem się w stronę pomieszczenia znajdującego się za nimi. Po wejściu moim oczom ukazał się prawie trzykrotnie większy sklep, w którym jednak nie było ludzi, tylko kilkadziesiąt małych robotów ze specjalnymi przyczepkami. Co jakiś czas widziałem, jak roboty zatrzymywały się przy poszczególnych regałach. Praktycznie w tym samym momencie wyłaniały się “mechaniczne dłonie”, które zdejmowały pojemniki i stawiały je na przyczepkach. Jedyną różnicą, jaką zauważyłem w całym hangarze to różne kolory regałów, a co za tym idzie pojemników na nich umieszczonych. Jak się okazało każdy kolor odpowiadał danemu rodzajowi produktów dla przykładu w zielonych pojemnikach znajdowały się warzywa, w opakowaniach o kolorze miodowym znajdowały się owoce, a błękitne pojemniki zawierały produkty rybne.

Przez dłuższą chwilę nie mogłem zrozumieć zasady działania oraz tego, co się stało z różnorodnością produktów. Na moje szczęście spotkałem jedyną żywą duszę, która o dziwo nie zadając zbędnych pytań wyjaśniła mi, jak dziecku, w jaki sposób działa ten magazyn.

Okazało się, że kilka lat wcześniej doszło do globalnego porozumienia i wystosowano zasady przewozu, przechowywania i kontroli produktów szybko zbywalnych. W rezultacie na całym świecie zunifikowano pojemniki o wspomnianym przeznaczeniu. Tym samym wprowadzone zostało dziesięć standardowych rozmiarów oraz ponad pięćdziesiąt kolorów, z których każdy oznaczał dany rodzaj produktu.

Co do robotów przemieszczających się po hali, to okazało się, że mają one kilka zastosowań. Przede wszystkim służyły do uzupełniania towaru na półkach, do tego miały za zadanie rozładować dostawy, a produkty danego producenta umieścić na odpowiedniej półce w magazynie. Dodatkowo były wykorzystywane do kompletacji zamówień internetowych, które były dostarczane do domów na trzy sposoby. W trudno dostępne miejsca bądź oddalone powyżej 20 km od centrum spedycyjnego wysyłano kierowców. Natomiast do bliżej położnych rejonów kierowane były duże roboty dostawcze oraz drony dostawcze.

Sklep przyszłości 3

Teraźniejszość…

Bezobsługowy magazyn z porządkiem godnym pedanta, to marzenie wielu marketów czy firm logistycznych. No, ale pytanie, czy to możliwe? Moim zdaniem, jak najbardziej tylko wymagałoby to jednolitych standardów i dostosowania do nich, na co nie wszystkie firmy stać. Pomijając bariery rynkowe, od strony technologicznej sprawa nie byłaby tak skomplikowana.

Otóż wszystkie pojemniki wyjeżdżające od producenta musiałby posiadać coś na wzór naklejki NFC

Sklep przyszłości
(Źródło: Komputronik.pl)

Każda naklejka musiałaby mieć zaprogramowany tag NFC, który zawierałby kilka podstawowych informacji:

  • Kod producenta
  • Kod grupy produktowej
  • Datę ważności
  • Ilość artykułów

Takie podejście pozwoliłoby na automatyzację procesów w łańcuchu dostaw i ograniczenie obsługi ze strony człowieka. Wbrew pozorom nie jest to znowu technologia przyszłości, ponieważ giganci rynkowi lada chwila zaczną stosować tego typu rozwiązania.

Robot firmy Starship

Parelcopter 3.0 firmy DHL

Amazon Prime Air

Przyszłość…

Po krótkim wyjaśnieniu ze strony pracownika postanowiłem dokończyć zakupy i wróciłem do marketu. Aplikacja szybko pokierowała mnie do poszukiwanego produktu, gdzie miałem do wyboru 5 różnych wariantów. Opisy na opakowaniach kompletnie nic mi nie mówiły, więc bez dłuższego namysłu nacisnąłem przycisk pomocy na ekranie telefonu. Po chwili oczekiwania pojawił się obok mnie robot z napisem “Wirtualny Pomocnik”. Z jego wnętrza wyłoniło się urządzenie przypominające kamerę i nagle pojawił się hologram. Wirtualny Pomocnik zapytał “W czym mogę pomóc?”. Powiedziałem pokrótce o co mi chodzi i z czym mam problem i natychmiast uzyskałem odpowiedź, co do tego konkretnego produktu i jego wariantach. Bardzo interesująca była sama interakcja, ponieważ nie miałem wrażenia, że rozmawiam ze sztucznym tworem czy robotem, który ma wgrane terabajty pytań i odpowiedzi. Gdyby nie hologram to miałbym wrażenie, że rozmawiam z prawdziwą osobą, która siedzi gdzieś w centrali i odpowiada na pytania klientów.

Po uzyskaniu pomocy hologram zniknął, a sam robot pojechał w przeciwnym kierunku. Aplikacja w telefonie zachowała się tak, jak tego oczekiwałem i pokierowała mnie z powrotem do mojego wózka. Z odległości około dwóch metrów telefon i wózek wykryły swoją obecność i otrzymałem zapytanie czy powrócić do listy zakupów. Po włożeniu ostatniego produktu z listy zakupów, w aplikacji zakończyłem zakupy i skierowałem się w kierunku kas. Wyglądały one praktycznie tak samo, jak kasy znane nam dzisiaj, za wyjątkiem jednej grupy. Wyglądała ona jakby ktoś zapomniał o postawieniu kasy i zamontował samą bramkę antykradzieżową. Różnica w działaniu polegała na tym, iż wystarczyło przejechać przez nią wózkiem, a rachunek był automatycznie naliczony i wyświetlony w telefonie komórkowym.

Teraźniejszość…

Od wielu lat naukowcy na całym świecie pracują nad dopracowaniem algorytmów odpowiadających za sztuczną inteligencję. Pewnym wyznacznikiem autentyczności jest test Turinga. Polega on na tym, iż człowiek (sędzia) prowadzi rozmowę z kilkoma rozmówcami. Jeżeli ponad 30% sędziów nie będzie w stanie określić, czy dany rozmówca jest człowiekiem czy maszyną to uznaje się, że maszyna przeszła test. O ile sam pomysł weryfikacji sztucznej inteligencji powstał w 1950 roku, o tyle pierwsza maszyna zaliczyła go pozytywnie stosunkowo niedawno, bo w 2014 roku. Mimo upływu 64 lat jest to niewątpliwie postęp, szczególnie biorąc pod uwagę skok technologiczny dokonany na przełomie ostatnich dekad.

Swoją drogą już teraz możemy doświadczyć czym jest “Wirtualna pomoc” biorąc pod uwagę możliwości takich projektów jak Siri, Google Now czy Cortana

Dodatkowo nie możemy zapominać, że technologia hologramu także jest przedmiotem ciągłego rozwoju. Za przykład może posłużyć występ Micheal’a Jackson’a kilka lat po jego śmierci

Musimy liczyć się z tym, że połączenie tych technologii i dopracowanie ich w takim stopniu, aby mogły być faktyczną pomocą w codziennych czynnościach wymaga nakładu niebotycznych środków finansowych oraz zaangażowania dziesiątek, jak nie setek naukowców, z wielu dziedzin. Mimo to warto stawiać kolejne kroki w technologicznej otchłani, gdyż genialne pomysły rodzą się bardzo często przy okazji pracy nad innymi koncepcjami.

Podsumowanie…

Nasza wspólna podróż, w mojej ocenie nie wpisuje się w kategorię “Baśni i Bajek”, “Fantazy” czy nawet “Sience-Fiction”. Wynika to z faktu, iż wizja przyszłości w moim wydaniu nie wykracza poza możliwości technologiczne dzisiejszych czasów. Oczywiście w pewnych rozwiązaniach dopiero raczkujemy, w innych stawiamy pierwsze kroki, ale, tak czy inaczej, poruszamy się we właściwym kierunku.

Jednak to o czym musimy pamiętać to przede wszystkim o miejscu człowieka w tym technologicznym pędzie. Jest to jeden z bardziej istotnych aspektów postępu, ponieważ automatyzacja i robotyzacja ogranicza ilość rąk potrzebnych do pracy. Tym samym może dojść do kuriozalnej sytuacji, w której to rozwój doprowadzi do kryzysu gospodarczego. Dlatego myśląc o korzyściach nigdy nie można zapominać o zagrożeniach i traktować je nad wyraz poważnie.

Pierwszym rozwiązaniem, które przychodzi mi na myśl, ale które zarazem w wielu przypadkach jest bardzo trudne, a wręcz niemożliwe, to całkowita reorganizacja szkolnictwa. Mam tutaj na myśli edukację w kierunku bardziej pożądanych zawodów, na które faktycznie jest zapotrzebowanie. W przeciwnym wypadku dojdziemy do sytuacji, w której zabraknie miejsc pracy i miliony ludzi nie będą mieli środków do życia. Idąc dalej brak poczucia bezpieczeństwa może doprowadzić do globalnych protestów, a w rezultacie do załamania światowej gospodarki.

W mojej ocenie zagrożenia związane z rozwojem powinnyśmy traktować bardzo poważnie. W dywagacjach nad naszą przyszłością i jakością życia nie ma głupich pomysłów, każda idea nawet ta z pozoru bezsensowna może się okazać zbawiennym drogowskazem na szlaku do zagłady. Dlatego wszyscy razem i każdy z osobna powinien uświadomić sobie ryzyko płynące z potencjalnych korzyści.

FacebookTwitterGoogle+LinkedIn