16 / 12 / 2016 eCommerce

Geolokalizacja kompanem twojego biznesu cz.3

Kilka tygodni temu mieliście okazję zapoznać się z artykułami, autorstwa naszego redakcyjnego kolegi Konrada, które były poświęcone geolokalizacji i możliwościach jej wykorzystania w codziennych czynnościach. Dzisiaj znowu poruszę temat geolokalizacji, jednak w przeciwieństwie do kolegi skupię się na aspektach technologicznych.

Przepraszam, gdzie jest ulica…?

Codziennie musimy się przemieszczać między różnymi lokalizacjami. Czasami doskonale znamy drogę i wiemy, jakie alternatywne trasy możemy obrać, a zdarza się, że kompletnie nie wiemy gdzie się kierować. Niegdyś rozwiązaniem takiego problemu było zapytanie o drogę albo skorzystanie z mapy, dzisiaj z pomocą w takich sytuacjach najczęściej przychodzi nawigacja.

Praktycznie każdy nowy telefon posiada moduł GPS, który jest odpowiedzialny za zlokalizowanie naszego położenia geograficznego i w razie potrzeby wytyczenie drogi. No, ale tak naprawdę czym jest ten GPS i jak on działa.

Przede wszystkim powinniśmy zacząć od tego, że GPS to umowna nazwa określająca system nawigacyjny, która przyjęła się tak naprawdę na całym świecie. Jednak będąc precyzyjnym GPS (Global Positioning System) inaczej zwany NAVSTAR jest systemem stworzonym przez Departament Obrony USA. Składa się on z 31 satelitów orbitujących wokół Ziemi i swoim zasięgiem obejmuje cały świat. Jednak nie jest to jedyny system nawigacyjny, który jest dostępny dla cywili. Mowa tutaj o:

  • GLONASS –  rosyjski system satelitarny, w którego skład wchodzi 31 satelitów, a swoim zasięgiem obejmuje cały świat;
  • Beidou – chiński system satelitarny, który swoim zasięgiem obejmuje tylko Azję. Docelowo system Beidou-2 (Compass) ma mieć globalny zasięg, który będzie możliwy dzięki 35 satelitom;
  • Galileo – europejski system nawigacji satelitarnej. Docelowo system ten ma się składać z 30 satelitów, zapewniających największą precyzję z globalnie dostępnych częstotliwości (promień błędu ma wynosić 1 metr). Galileo, wystartowało wczoraj tj. 15 grudnia 2016 roku i składa się obecnie z 18 satelitów.


Może wielu z Was nie zdaje sobie sprawy, ale na rynku są dostępne telefony obsługujące zarówno GPS, jak i GLONASS. Co ważne nie są to jakieś specjalistyczne modele, a standardowe komórki jak choćby – iPhone 5, Samsung Galaxy S III, Sony Xperia S i wiele innych. Mimo iż Galileo wystartowało raptem 15 Grudnia to już istnieje możliwość połączenia się z systemem przez telefony komórkowe. Jednak na razie dotyczy to tylko telefonów z Androidem Nougat 7.

W końcu znajdziesz igłę w stogu siana

Rozwój systemów satelitarnych odgrywa olbrzymią rolę w kontekście tworzenia nowych technologii. Dla przykładu docelowa wersja Galileo ma zapewnić nie tylko promień błędu w granicach 1 metra, ale także znacznie silniejszy sygnał w porównaniu do innych systemów. Dzięki większej sile sygnału ograniczony zostanie problem zasięgu w budynkach, górach czy nawet w tunelach, gdzie z reguły przerażony, damski głos z aplikacji informuje, że „Utraciłeś połączenie z GPS”.

Galileo z całą pewnością przyczyni się także do rozwoju technologii autonomicznych pojazdów, ponieważ komercyjne użytkowanie systemu przewiduje osiągnięcie dokładności w lokalizowaniu nawet do 10 cm. W związku z tym realne bezpieczeństwo innych użytkowników drogi będzie stale wzrastać, co też pewnie będzie miało pozytywne przełożenie na globalne postrzeganie tego typu rozwiązań.

Przepraszam, która godzina?

Zwiększanie dokładności systemów satelitarnych jest możliwe dzięki nowym technologiom, które przyczyniły się do rozwoju poszczególnych komponentów satelity, mam tutaj na myśli choćby zastosowane w Galileo zegary atomowe. W praktyce są one dokładniejsze od zegarów użytych w GPS czy GLONASS. Dla rozjaśnienia opóźnienie w pomiarze to mniej więcej 1 sekunda przypadająca na kilka milionów lat. No dobrze, ale co nam po takiej dokładności? Otóż postaram się po krótce przedstawić Wam sposób działania.

Włączając odbiornik GPS w telefonie rozpoczynamy wyszukiwanie i łączenie się z dostępnymi satelitami. Załóżmy, że połączyliśmy się z czterema jednostkami. Każda z nich „pinguje” (przesyła zapytanie do odbiornika i sprawdza, jaki jest czas odpowiedzi) nasz telefon, dzięki czemu system otrzymuje surowe informacje. Następnie za pomocą odpowiednich algorytmów uwzględniających:

  • położenie satelitów (także względem siebie)
  • informację o przewidywanej drodze oraz odchyleń od niej
  • prędkość fali elektromagnetycznej

…otrzymywana jest informacja dotycząca naszego położenia geograficznego.

Jeżeli ktoś z Was uważa, że inwestycje w systemy satelitarne są niepotrzebne, ponieważ obecnie np. Google Maps jest dla niego wystarczające to warto tutaj dodać kilka słów. Otóż nad stworzeniem wspomnianej aplikacji pracował cały sztab specjalistów, którzy dzięki dodatkowym algorytmom doprecyzowują pokazywaną pozycję. Dla przykładu aplikacja uwzględnia drogi, znaki drogowe, dopuszczalne prędkości i wiele innych aspektów, które pozwalają doprecyzować pokazywaną lokalizację, dzięki czemu użytkownicy często nie są w stanie zauważyć błędów.

Co więcej, sami użytkownicy przyczyniają się do ciągłego ulepszania aplikacji, ponieważ z dnia na dzień rośnie liczba osób korzystających ze smartphone. Natomiast praktycznie każdy smartphone z włączonymi „Pakietami danych” powoduje generowanie informacji, które po odpowiednim przetworzeniu są skarbnicą wiedzy dla firmy Google. Najprostszym potwierdzeniem jest opcja natężenia ruchu, która na bieżąco pokazuje odcinki, na których poruszanie się będzie utrudnione. Wpływ na to mają zarówno dane z telefonów, które są generowane na bieżąco, ale także dane historyczne uwzględniające daną porę dnia.

Zgubić się to trzeba umieć

Coraz to nowsze rozwiązania będą niewątpliwie ograniczać ilość błędów po stronie człowieka. Jednak nie możemy zapominać, że najbardziej wyszukane maszyny czy systemy mogą tak, jak człowiek popełnić błąd. Dlatego też, w mojej ocenie, najlepszym rozwiązaniem jest wykorzystywanie technologii przy równoczesnym wykorzystywaniu naszego największego skarbu, jakim jest zdrowy rozsądek.

FacebookTwitterGoogle+LinkedIn